Książka miała mnie zachwycić, bo niesamowita, bo można czytać kilkakrotnie, i że ach i och, ale nie... nie zachwyciła mnie monologiem trwającym przez kilkuset stron. Ale doczytałam bardzo wiernie do ostatniego znaku, żeby ogląd całościowy był. Kolejna książka doczytana dzięki uwięzieniu w dalekobieżnym pociągu :) I trochę mi nawet głupio, że się nie zachwycam, bo może powinnam. Ale niewiele mi z tej historii pozostało w głowie.
Może tylko szacunek dla bohatera, dla życia, dla jego przeżyć. No i trening w sluchaniu kilkugodzinnej historii :) Większość historii człowieczych, nawet zmyślonych, napawa szacunkiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz