sobota, 27 marca 2010


Dookoła zmiany, zmiany, zmiany, ale głównie u bliskich i przyjaciół. I to zmiany życiowe, doniosłe, istotne, takie które się publikuje, opowiada po latach wnukom, pod wpływem których zmienia się miasto. A u mnie nic. Chociaż nudno nie jest, bo nigdy nie jest. A cudze zmiany działają i na mnie, jak w każdym przyzwoicie zżytym 'systemie' emocji, powiązań i przywiązań.

Znając życie, to prędzej czy później przyjdzie. Jak na razie to ona okazywała się najbardziej stała - zmiana.

Szkoda tylko, że nie sposób się nie porównywać. Że zawodowo wypadam tak blado. Chowam przed sobą i innymi tę piętę achillesa, ale ostatnio ciągle wymyka się z buta, spod rajstopy. Brrrrrrrrrrrr ://

6 komentarzy:

Unknown pisze...

O jaka piękna cebula!
Reflektuje Pani na artystyczne cerowanie skarpetek?
Tak wiem, że rajstopy... może tak na niebiesko-srebrno spróbuję:)
Proszę spojrzeć w katalog... bingo!!! Wybrała Pani Raj Piętaszka. Masaż zapiętki gratis:))

Paweł Fortuna pisze...

Całuski Gosiu i uściski i ... ciepłe myśli bez zmian.

Unknown pisze...

Dzień dobry:)
Przyszłam na paluszkach.

Gosia pisze...

:) O Raju Piętaszka mogłam tylko pomarzyć, bo to przecież zabieg z górnej półki! Dzięki za uściski i buźki!
Super, że jesteście.

Libreria pisze...

ja na zmianę istotną, która właśnie się dokonuje czekałam dwa lata i wierz mi warto było czekać.
coś mi się zdaje, że jeszcze tylko chwila u ciebie:)

Gosia pisze...

Izabela - dzięki za miłe słowa. Cieszę się, że się doczekałaś! :)