
Bardzo lubię te pegazy. Są kolorowym i abstrakcyjnym elementem Starego, poważnego i zmęczonego historią Miasta.
Czasem odruchowo robię im zdjęcia telefonem. Lubię je też za to, a może zwłaszcza za to, że wyzwalają w ludziach dziecięce instynkty. Na przykład parę dni temu nie było pegaza na którym by ktoś nie siedział, nie stał, albo z niego nie skakał.
W samym środku dzielnicy dystyngowanych budynków, obok Pomnika Powstania Warszawskiego.
1 komentarz:
Piękne !
Prześlij komentarz