czwartek, 28 stycznia 2010

2007


Rzecz się ma następująco. Z noblistką 2007 jest mi bliżej niż z laureatem z 2006 roku... :)
Choć dopiero zaczęłam czytać Złoty Notes, kilkanaście dni temu łyknęłam Piąte dziecko i Podróż Bena (to kontynuacja pierwszego tytułu).
Obie książki nie są grube, ale sam fakt, że przeczytałam je w dwa dni chodząc do pracy i robiąc inne rzeczy, świadczyć może o tym, że... wciągają :)
Piąte dziecko wzbudza ten szczególny rodzaj niepokoju i przerażenia w dodatku całkiem przyjemnego, którego nie chce się przerwać. Czytałam książkę w autobusach, tramwajach i na przystankach w mrozie minus osiemnaście. Ciśnienie podskakuje i nie czuje się zimna. Więc polecam książkę zwłaszcza w mrozy.

Główna refleksja dotyczy wielkości i granic miłości matki do dziecka.
Dziecka, które jest dziwne, budzi niewytłumaczalny rodzaj niepokoju i odrazy, napięcia, dziecka które niszczy rodzinę. Zaskakująca okazuje się też prawda o Benie, kim on naprawdę jest.

2 komentarze:

Paweł Fortuna pisze...

Zazdroszczę Ci, że możesz czytać beletrystykę. Ja jakoś nie jestem w stanie. W sumie sam już nie wiem dlaczego? Może pewnego dnia wrócę...

Gosia pisze...

To ja chyba odwrotnie.
Po Zakazanej psychologii zrobiłam sobie przerwę w branżowych książkach. Chociaż już nawet mam parę nowych tytułów, ale chwilowo mam dość. Wypalenie czy co...

Jeśli chcesz wrócić do innych książek to oczywiście życzę Ci tego! A zwłaszcza dodatkowego na nie czasu. Pozdrawiam :)