sobota, 12 grudnia 2009

...


Dzisiaj miałam okazję być w ciekawym miejscu, kameralnej knajpce na Grójeckiej, z ogromem różnych piw do wyboru i deserów, grami do użycia (np. scrabble), książkami, no i muzyką płynącą w tle, w stylu siesty popołudniowej w 3-ce.
Ale najbardziej spodobała mi się nazwa - Pochwała niekonsekwencji.

Dzieliłyśmy się z I. wrażeniami z UsA. Udało się jej zdobyć dno Kanionu Kolorado i wejść na górę w ciągu jednego dnia. To jest naprawdę wyczyn, bo trzeba iść z południowego brzegu minimum 12 godzin łącznie w dół i w górę, latem w temperaturze ok 35-40 st. C. Ja się cieszę, że nasz plan był na tyle elastyczny, że przenocowaliśmy na dnie. Inaczej nie dałabym rady. A stoczyć się tam na samo dno, to akurat myślę powód do zadowolenia ;)

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Twoj blog jest niesamowity Gosha. Bardzo lubie go czytac.
SuperSigmunt

Gosia pisze...

Wow! jest mi bardzo miło, dzięki :)
A co myślisz o staczaniu się na dno? albo o 'zrobieniu' GC w 1 dzień? :)

Goshia

Libreria pisze...

ja jestem na tak:-)