sobota, 10 października 2009

Jogurty


W dzisiejszy poranek poszłam do sklepu po rzeczy pierwszej potrzeby: zgrzewkę wody, papier i 2 jogurty. Pani w kasie przeciągnęła moje rzeczy nad czytnikiem, a ja zapłaciłam kwotę dziwnie wysoką. Nie mam w zwyczaju zbierać rachunków, ale zabrałam wydruk i spojrzałam na to co kupiłam. Okazało się, że energiczny palec kasjerki wybił 22 jogurty. Poprosiłam o sprostowanie rachunku, przyszła kierowniczka sklepu, wzięła jeden z jogurtów do zeskanowania i rachunek. Wróciła, oddała kasę za 20 jogurtów, a ja poszłam do domu z jednym jogurtem w torebce, bo ani ja, ani tamta pani do takich szczegółów okazuje się, nie mamy głowy :)

Brak komentarzy: