Ostatnio koleżanka powiedziała, że ma znajomego trenera jogi. No i naciskała na niego jak to jest z tą jogą, czy naprawdę może zaszkodzić, czy rzeczywiście ma większy wpływ, niż relaksacja, poprawa zdrowia. Podchodziła, zagadywała, żartowała, wałkowała temat. Aż w końcu ten trener powiedział jej że tak, że nauczyciele jogi mają ogromny wpływ na ludzi ćwiczących; że mają duże możliwości manipulacji, z czego ludzie nawet nie zdają sobie sprawy.
Piszę o tym, bo temat jest wśród znajomych wciąż aktualny. Otóż takie wypowiedzi tylko utwierdzają, że joga to nie tylko ćwiczenia fizyczne. Myślę, że warto być tego świadomym podejmując decyzję, czy w to wchodzę czy nie.
8 komentarzy:
Jeżeli na siłę szuka się potwierdzenia jakiejś teorii to zawsze się ono znajdzie...
Jako kontrprzykład można rozpatrzeć wpływ trenera gimnastyki, albo dajmy na to takiego kolarstwa na trenującego. Taki sportowiec, jeśli się zaangażuje zupełnie zmienia swoje życie podporządkowując się sportowi, a trener ma niego ogromny wpływ... Straszne :)
Zupełnie się nie zgadzam. Celem i założeniem 'klasycznego' sportu, czy gimnastyki jest rozwój fizyczny. Zgoda, ma on potem wpływ na inne sfery życia. Natomiast pochodzenie, założenia i cel jogi jest inny, i dużo bardziej złożony. I tu już jest podstawowa różnica.
To co się uzyskuje na poziomie ciała (sprawność fizyczna, zdrowie, relaksacja), jest to 'efekt uboczny' jogi. W rzeczywistości nie można tych dwóch /ćwiczeń cielesnych i duchowych implikacji/ od siebie oddzielić, bo joga jest do czego innego stworzona. Mistrzowie Wschodu dziwią się ludziom Zachodu, którzy jogę ćwiczą dla osiągnięcia np. relaksacji, co dla nich jest natomiast, efektem ubocznym.
Ale zdaję sobie sprawę, że to co piszę, dla osób nie wierzących w Boga, lub sceptycznie odnoszących się do istnienia świata duchowego, mogą to być nieprzekonujące argumenty.
Poza tym jest to modne i ćwiczą wszyscy. Łatwiej jest iść za opinią większości, niż samemu trochę poczytać i zagłębić się w literaturę nt. temat. Straszne :)
Hmm... mi sie wydaje, ze jesli ludzie Zachodu, którzy cwicza joge dla tych wlasnie fizycznych "efektów ubocznych", nie przejmuja sie zbytnio "swiatem duchowym" i swoim rozwojem duchowym, ale skoncetrowani sa na materialnej "warstwie" zycia, to nawet intensywne cwiczenia nie zmienia nic gleboko w ich sercach, w swiatopogladzie. Wiara, pod kazda powiedzmy "postacia" jest laska. Jesli jej ktos nie chce przyjac, jest na nia zamkniety, to sama do glowy sie nie wcisnie...
Skąd masz pewność, że w ludziach skupionych na materialnej warstwie życia nic się nie zmienia? Asany jogi były projektowane tysiące lat, po to by otwierać 'kanały energetyczne' na 'energie przyrody' (czy jak to inaczej nazwać). Skoro są niewrażliwi na duchową stronę życia, mogą nawet nie zauważyć delikatnych zmian w strukturze duchowej, bo 'efekty uboczne' są tak atrakcyjne. Mistrzowie jogi mówią, że nieważne dla jakiego celu ćwiczysz, te 'kanały' zostaną odblokowane, na... no właśnie, raczej nie na wróżkę z bajki Walta Disneya.
Niestety joga potrafi się cudownie sprzedać i wypromować w czasach kultu ciała, doskonałości, samorealizacji.
Najuczciwiej byłoby gdyby szkoły jogi przedstawiały cały 'background', filozofię indyjską i WSZYSTKIE możliwe efekty długotrwałego praktykowania. A nie tylko, że 'będziesz piękna, zdrowa i spokojna'...
Pewnosci nie mam, taka jest tylko moja opinia - wiara i przemiany duchowe wymagaja moim zdaniem zaangazowania swiadomosci, przynajmniej w pewnym stopniu. Na przyklad od samego chodzenia do kosciola osoba niewierzaca nie zacznie wierzyc w Boga, jesli nie bedzie chciala wierzyc, jezeli nie dozna laski wiary. Bedzie patrzec na Msze z zewnatrz, jak na niezrozumialy rytual.
Hmm, moze w jodze faktycznie fizyczne czynnosci (cwiczenia) wplywaja w jakis tajemniczy sposob na przemiany duchowe... Moze jestem niewymiernie glupia, ale nie rozumiem dokladnie, gdzie tkwi niebezpieczenstwo tych przemian, jaka one dokladnie moga wyrzadzic szkode? Do czego te odblokowane kanaly prowadza? Gdyby to bylo cos okrutnego, to chyba joga nie mialaby tak dlugiej tradycji? (mysle tu teraz tylko i wylacznie o Wschodzie, nie o modzie na Zachodzie - ale sie rymuje:))
A to, ze ludzie powinni praktykowac joge z pelna swiadomoscia co to jest, to oczywiste... Ale marketing nie idzie w parze z rozwodzeniem sie na tematy duchowo-filozoficzne, nie sprzedaloby sie ;)
Niestety nie znam odpowiedzi na te pytania.
Palenie też szkodzi, ale ludzie praktykują od tysięcy lat...
Może z ludźmi wychowanymi w tamtej religii i filozofii jest inaczej. Chociaż są przypadki nawróceń mistrzów (guru) na chrześcijaństwo.
Pisząc, że joga nie jest dobra, myślę naszymi kategoriami, czyli, że z chrześcijaństwem nie idzie w parze.
Do czego odblokowane kanały prowadzą? Poczytałam, że uwrażliwiają człowieka i otwierają na inne energie (niemierzalne przez naukową fizykę). I te inne 'substancje' (duchy, energie) nie pytają człowieka czy chce w nie wierzyć, czy mogą jakoś wpływać. Wydaje mi się, że tylko w chrześcijaństwie jest Bóg osobowy, który w relacji z człowiekiem czeka na jego pozwolenie i chęci do Jego poznania. W religiach wschodu nie ma Boga osobowego, tam człowiek może stawać się bogiem, i te 'istnienia' w które Hindusi wierzą niekoniecznie mogą być dla człowieka łaskawe.
A mówiąc już tak na konkretach, koleżanka poprzez praktykowanie TYLKO ćwiczeń uzyskała zdolności uzdrawiania i telepatii, kosztem...
Może nie trzeba od razu myśleć, że joga jest okrutna i straszna. Osobiście po prostu, uważając się za chrześcijanina w żadnym razie nie praktykowałabym jogi.
Jeśli chcę mieć płuca w dobrym stanie, nie zamieszkam w okolicach fabryki zatruwającej wokół powietrze.
No, z ta kolezanka to faktycznie "przestraszajaca" historia...
Choc nie wydaje mi sie mozliwe, aby jakies "energie" zmusily mnie od wewnatrz, nieswiadomie, do zmiany mojej wiary w jednego Boga. Gdyby joga miala lub jesli ma taka moc, to rzeczywiscie jest niebezpieczna, ktokolwiek ja praktykuje.
Prześlij komentarz