środa, 12 sierpnia 2009

Z okiem mucha nie ma szans

Z serii: abstrakcyjnie na fali głupawki przed Wielkim Pakowaniem do usa

W ramach treningu przed podróżą wracałam dziś z pracy do domu piechotą. Trwało to może z 1.5 godziny. W każdym razie w połowie trasy, tam gdzie parki zawracają, wleciała mi do oka mucha. Okropnie bolesne zderzenie. Nic nie widziałam, mucha była gigantyczna i wyleźć nie chciała. I odruchowo weszłam do jedynego w okolicy sklepiku, bez wahania zapytałam czy ktoś ma lusterko. Jedna staruszka podała mi lusterko mówiąc, że jedna część jego powiększa, a druga zmniejsza. Wyjęłam duże nieżywe już stworzenie z oka. Niesamowicie bolało. Oddałam lusterko z wielkim podziękowaniem (nie wiem co zrobiłabym bez niego).
A staruszka: tak to już jest z muchami.

Brak komentarzy: