poniedziałek, 10 sierpnia 2009

<- wstecz

Właśnie wróciłam z Wrocławia. Spotkałam się z M i Ł. Było mega super fantastycznie.
Nie widzieliśmy się z 2 i 3 lata, ale po pięciu minutach już się czułam z nimi jak na studiach. Porozrzucało nas po Polsce, Europie, a nawet za oceanem. Zmieniliśmy się i jednocześnie się nie zmieniliśmy. Udało nam się odtworzyć na chwilę beztroskę ze studiów!
Nasza 'paczka' składała się z ludzi, którzy do domów mieli bardzo daleko i dlatego spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu, przez 5 lat zgromadziliśmy mnóstwo wspomnień, które chyba tylko dla nas mają jakieś znaczenie i śmieszą. Ale napiszę :)
Sigmunta wkurzały nasze spleśniałe jogurty w lodówce; zepsuliśmy gilotynę, którą mieliśmy pociąć tysiące ulotek na Aktualia; chłopcy gotowali, a my z M walczyłyśmy z wizją kury domowej; swoje dzieci 'do obserwacji' półtorarocznej na psychologię rozwojową znaleźliśmy (dosłownie) na placu zabaw, i każdy wybrał sobie dziecko, nim jeszcze podeszliśmy do ich mamy zapytać czy możemy odwiedziać ich w domu; na imprezach w naszym mieszkaniu pojawiali się różni ludzie, m.in. człowiek pająk, który chodził po ścianach, kolega z 2 metrową tubą, który potem szedł na nocleg do lasu; T piekła cudowną szarlotkę; P na egzaminie próbował policzyć na palcach zmysły, bo nie uczył się wcześniej, a prof. do niego ' ale proszę pana, zmysłów jest 14 tys.', ja akompaniowałam w teatrze dla totalnie niezdyscyplinowanych aktorów; prof. od filozofii wyszła z egzaminu, bo śmialiśmy się z podobizny Pitagorasa; zrobiliśmy nawet prawdziwy kulig za miastem;
Tysiące drobiazgów, wydarzeń, abstrakcyjnych żartów i głupot! Mnóstwo fantastycznych niepowtarzalnych, zaangażowanych ludzi.
A wystarczyło 1,5 dnia, trójka osób i tysiące nieużywanych neuronów natychmiast zaskoczyło.

1 komentarz:

adh;oah pisze...

ale sie zapomina o tych glupotach! troche mi glupio bo pekam ze smiechu a cale biuro patrzy...co tam. Gosik, a to Ty wymyslilas ze oprocz egz. teoretycznego jest praktyczny z rozpoznawania twarzy filozofow, no i jak probowalismy sugestywnie nabrac na to pare osob na korytarzu to prof. wyszla i powiedziala ze zadnego praktycznego egz nie ma. hahhahahah