
W kręgu moich zainteresowań zawodowych :) znalazło się ostatnio assessment centre (lub development centre) a inaczej centrum oceny. Jest to jedna z najtrudniejszych, a jednocześnie najbardziej rzetelnych metod rekrutacyjnych. Miałam okazję uczestniczyć w kilku tego rodzaju spotkaniach jako asesor pomocniczy. AC/DC składa się z wielu zaprojektowanych ćwiczeń, symulacji dla kandydatów starających się o dane stanowisko. Zadania, symulacje powinny być tak zaprojektowane, by wywołać określone zachowania, jak również by wywołać zachowania specyficzne dla danej osoby. Są to więc dyskusje grupowe, z przydzieloną rolą, dyskusje bez ról, scenki negocjacyjne, prezentacje, scenki z udzielaniem informacji zwrotnych - przełożony-pracownik. Im dłużej w tym siedzę, tym mam co raz większy szacunek dla człowieka, jego zachowań, reakcji. Bo nie ma kandydatów idealnych, i nie oto chodzi. Każdy z uczestników ma jakieś unikalne cechy pozytywne i negatywne :), zachowania go wyróżniające pozytywnie, każdy też ma zachowania słabsze, coś z czym sobie nie radzi lub radzi gorzej. Gdy tak co raz bardziej poznaję siebie i innych ludzi, mam w sobie co raz głębszy szacunek i rosnącą pokorę. Co raz mniej oceniam, i jednoznacznie szufladkuję. To prawda, że trzeba wybrać kandydata, jednak wybieramy osobę, która rokuje najlepsze dopasowanie do zadań, które ma wykonywać w przyszłości, tak aby obie strony związku - kandydat i pracodawca czerpali korzyść i zadowolenie.
Fascynuje mnie to, że żadna rozmowa nie jest podobna do drugiej, że pisząc informacje zwrotne nie potrafię stworzyć szablonu, gdyż każdy jest unikalny, niepowtarzalny. Że nie jesteśmy w stanie przewidzieć reakcji i zachowań ludzi w scenkach symulacyjnych. Fascynuje mnie jak pozy graniturowe po godzinie, dwóch opadają, jak ludzie dają się poznawać z przeróżnych stron odsłaniając bogactwa swoich osobowości i doświadczeń :)
Kiedyś nie cierpiałam grup, publicznego wypowiadania. Teraz co raz częściej myślę o pracy, która wymagałaby pracy z ludźmi i wiązałaby się z odsłanianiem :) Life is changing... Never say never... :)
Fascynuje mnie to, że żadna rozmowa nie jest podobna do drugiej, że pisząc informacje zwrotne nie potrafię stworzyć szablonu, gdyż każdy jest unikalny, niepowtarzalny. Że nie jesteśmy w stanie przewidzieć reakcji i zachowań ludzi w scenkach symulacyjnych. Fascynuje mnie jak pozy graniturowe po godzinie, dwóch opadają, jak ludzie dają się poznawać z przeróżnych stron odsłaniając bogactwa swoich osobowości i doświadczeń :)
Kiedyś nie cierpiałam grup, publicznego wypowiadania. Teraz co raz częściej myślę o pracy, która wymagałaby pracy z ludźmi i wiązałaby się z odsłanianiem :) Life is changing... Never say never... :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz