Do jakiegoś czasu pomagałam ulotkarzom i zbierałam makulaturę (tzn. przynajmniej trzymałam w ręku do najbliższego śmietnika).
Ale ostatnio przestałam, bo stoją na każdym rogu, a ja przestałam uważać tę formę reklamy za skuteczną.
Ale wczoraj wieczorem, pewien ulotkarz zaczepił mnie tak:
"Proszę przygarnąć ulotkę... ona potrzebuje akceptacji"
Normalnie wyrwałam mu tę samotną uloteczkę z ręki!... :)
i.. "miłego wieczoru życzę"..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz