środa, 30 lipca 2008

Z kancelarii





Królową i władczynią kancelarii jest pani ‘srebrne oko’. Na początku budzi strach, bo to kobieta ‘zawsze gotowa do walki’, wiecznie zbulwersowana i dyskutująca. Typowy pieniacz. Prawie za każdym razem jak schodzimy po korespondencję jesteśmy świadkami emocjonującej kłótni, grandy, bądź pełnego ognia monologu. Pani swój nick zawdzięcza makijażowi, srebrnemu cieniowi pokrywającego oko niezależnie od pory roku.

Wchodzimy po korespondencję, pani do innej pani ’to jest nie do pomyślenia, żeby płace nie miały swojej lodówki! Tyle ich tam pracuje. Nie mają swojej lodówki, no i do tego czasem pracują w soboty!’

Panie z kancelarii zgubiły książkę do korespondencji. Kolejny raz, często mylą półki, ktoś z innego działu ją zabiera i oddaje zazwyczaj po paru dniach :( Oczywiście to nasza wina :) ale kiedy dostarczamy argumenty, że jednak nie, dostajemy od nich nową książkę. Następnego dnia schodzę i widzę starą książkę na półce.
Ja: o widzę, że się znalazła książka
Pani srebrne oko: no, na półce Jabłońskiego była
Ja: (no oczywiście...)
Pani srebrne oko (patrzy badawczo, bo widzi, że chyba sprawa nie zakończona): no ale macie nową książkę!

Schodzę po korespondencję, po dłuższej przerwie.
Pani sr.o: o, dawno pani nie było!
Ja: no tak, chorowałam, a za parę dni biorę urlop.
Pani sr. o: to bardzo dobrze! (z pasją) Odpocznie sobie pani od tej nienormalnej firmy!!


Brak komentarzy: