Wczoraj byłam tak głodna po pracy jak ten powyżej (zrobiłam mu fotkę, bo nie wiedziałam, że koty mogą tak rozdziawiać paszcze).
Wracając łączonymi autobusami (bo tramwaje nie mają teraz torów na trasie Wolska) wymyślałam obiad. Kupiłam na straganie kabaczka i pobiegłam do klatki (schodowej), winda była na dole, wyskoczyłam i ...
Zapomniałam rano zabrać kluczy do mieszkania:(
Na obiad poszłam więc do Grill Bartek. Zamawiając koleta podzieliłam się swoim losem panu ‘od grilla’, który opowiedział mi swoją historię.
Niedawno wymienił zamki w drzwiach (Gerda), odwiedził mamę w Trójmieście i wrócił do Warszawy. Pod drzwiami zorientował się, że kluczy nie zabrał znad morza. Musiał wsiąść do auta i wrócić na Pomorze po klucze. Tego samego dnia.
Trafił się ktoś, kto miał ode mnie gorzej, i jakoś lepiej mi się zrobiło. Ktoś już nawet to zjawisko opisał :) Porównanie społeczne w dół
Pan od grilla: No to teraz musi pani poczekać na męża.
:)
Ps. męża?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz