środa, 2 listopada 2011
Pumpkin
Mój dzień z PMS zabiłby konia z kopytami. Ostatkiem sił powstrzymywałam się przed awanturą w pracy i salonie telefonii komórkowej i płaczem, kiedy zabrano moją nową komórkę wciskając w rękę jakąś przedwojenną cegłę. Do soboty stara komórka nie przeszkadzała mi wcale, okazuje się jednak, że człowiek potrafi się szybko przywiązać do smartfona.
Nerwy ukoił odrobinę melanżowy ciepły golf w domu, kilka kubków herbaty z aronii z imbirem, cytryną i miodem. I gotowanie :)
Dzisiaj będą kluseczki z dyni, bo przyjaciółka uraczyła mnie trzema dyniami.
Z pierwszej powstała pyszna zupa z kurukmą, imbirem, cynamonem i papryką... Teraz będzie bardziej delikatnie - puszyste lekkie kluseczki na wodzie.
Polubiłam gotowanie? Chyba za wcześnie by o tym rozmawiać ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz