sobota, 7 maja 2011



Głos właśnie tej Pani spodobał mi się bardzo... Idąc na musical nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, cieszyłam się z tego, że mamy miejsca na pierwszych dostawkach za 35 zł :), i scena i orkiestra były tak blisko. Długowłosa główka dyrygenta podrygiwała i był on jedyną wskazówką dla ukrytej orkiestry. Szkoda mi było tych muzyków, którzy muszą siedzieć pod podłogą. Ale z tego co zdążyłam zauważyć, dobrze się tam bawią.
Nie mając większych oczekiwań zaskoczył mnie rozmach musicalu, scenografii, ilości bodźców. Miałam wrażenie, że jak patrzę na postacie na pierwszym planie to coś mi umyka z drugiego. Technicznie i scenograficznie przedstawienie robi wrażenie, jest i prawdziwa duszna mgła, wystrzały z armat, pistoletów i smród prochu, ogień w piecyku, świeże farby (krew) itp.
Ponieważ ekran odzwyczaja od świadomości, że poza widzianym obrazem coś jeszcze się znajduje, można dostać oczopląsu. Nawet musiałam się powstrzymywać od wzruszenia, ale ten czynnik, to akurat w moim przypadku nic nadzwyczajnego.

Brak komentarzy: