wtorek, 17 listopada 2009

Wtorek


W tramwaju ponownie.
Jest wcześnie rano, jedziemy sobie wraz z setką ludzi, tradycyjnie już ściśnięci, do pracy.
Z każdym przystankiem do wagonu wsiada co raz więcej ludzi, i jeszcze więcej.
Okna zamknięte, bo zimno.
Ludzie kaszlą, bo grypa.
A jakaś pani obok mnie czyta książkę... Pogrzebani żywcem.

:)!

ps. Na szczęście nie na głos.

1 komentarz:

Ania pisze...

jakiż to inny klimat od tego w Cabel Car w San Francisco...ehh