czwartek, 15 października 2009

Obojętność


Nie wiem co o tym zjawisku myśleć, ale to nie jest dobry znak. Obojętność i brak entuzjazmu.
Dzisiaj M. przekazała nam szczegóły projektu, którym mamy się zająć, oraz jakie efekty ma przynieść. I nie podskoczyło mi ciśnienie ani na milimetr słupa rtęci. Ani nie błysnęło mi oko, jak zazwyczaj. Do tej pory było inaczej, zdecydowanie entuzjazm i optymistyczna naiwność. Ale jakoś chyba przestaliśmy wierzyć, że coś może się tutaj udać. Uznałyśmy nawet, że ostatni projekt mógłby dostać Malinę Roku... A takie były związane z nim nadzieje. Jednocześnie wiem, że projekt ma to do siebie, że może nie wypalić. Ale... Nasze potrzeby szkoleniowe też są lekceważone. To znaczy czasem pojawia się zielone światło, które mruga i zachęca - wybierzcie sobie szkolenie, firmę i przedstawcie ofertę, na coś was puścimy. A potem i tak ktoś nie chce zatwierdzić i spełza na niczym. I rozczarowanie. Więc dzisiejszą informację o szkoleniu i kolejnym zielonym świetle potraktowaliśmy z lekceważeniem, a nawet jako żart z nas. Tyle razy nas już pozbawiono złudzeń i wiedzę, wszystko, musieliśmy zdobywać sami. A do projektu zabieramy się bez wiary w jego sens i efekt. To źle. Bardzo źle. Bardzo szkoda. Żałuję, że tak się zmieniliśmy. Ale z drugiej strony nie jesteśmy totalnie naiwni. A może dojrzeliśmy? Może patrzymy bardziej realistycznie. Środowiska, które zabijają entuzjazm w swoich najlepszych pracownikach wymrą. Bo obojętność i brak zaangażowania we wspólną grę do jednej braki są zabójcze. Niestety. Szkoda, że złe zarządzanie potrafi zniszczyć tyle potencjału. Nie tak powinno być, nie tak, nie tak...!!!

1 komentarz:

kalina pisze...

No to może trzeba zmienić środowisko w jakim się pracuje...