
Jakoś ciągle jeszcze w podróży jestem, pociągach i nie mogę do końca wrócić do poprzedniego rytmu. I chyba nie chcę tego poprzedniego rytmu sprzed wycieczki. Podróż to jednak moje życie, i dosłowne i w przenośni. Wydaje mi się, że nawet łatwiej jest coś rzucić, wyjechać niż wiernie trwać przy swoim pueblu? :)
Na zdjęciu uwieczniłam niekończący się pociąg, który mijaliśmy gdzieś w Arizonie lub Kalifornii, niedaleko meksykańskiej granicy (którą z dziką chęcią przekroczyłabym jeszcze w przyszłości).
PS. Tęsknię.
Taaak...
Człowiek - wiecznie niezaspokojona istota :)
1 komentarz:
oj wiem cos o tym:-)
Prześlij komentarz