Ten temat jakoś nie wpisuje się w konwencję tego bloga, w tym temacie mnie nic nie zachwyca, nie jest lekkie ani przyjemnie.
Co jakiś czas intensywnie powracają do mnie myśli o mojej przyjaciółce z dawnych lat. Najlepszej. Takiej przyjaźni wyłącznej, jaką mogą stworzyć dorastające dziewczyny. Z paru powodów przyjaźń ta się skończyła i przez wiele lat nie mogłam tego odżałować. A może się nie skończyła? Życie pokaże.
W każdym razie nigdy nie miałam potrzeby mieszać w duchowości w celu poszukiwania spokoju, szczęścia i radości. M natomiast mieszała w tym kociołku próbując różnych dróg orientalnych, dodając przypraw dość pikantnych i niezrozumiałych dla mnie. Parę lat później pokłóciłyśmy się o duszę. Moja najdziwniejsza kłótnia... Po powrocie z zajęć, o nazwie regresing M uznała, że dusza wędruje i każdy może zobaczyć siebie w innym wcieleniu. Natomiast ja mając wiedzę jedynie ze studiów nt. poglądów św. Tomasza i Augustyna przypomniałam sobie, że ci panowie napisali, że dusza jest jednostkowa – przypisana do konkretnego ciała. M się to nie spodobało i powiedziała, że powinnam zacząć myśleć samodzielnie, a nie kierować się czyimiś opiniami (mając na myśli Tomasza i Arystotelesa).
Różnice światopoglądowe stały się może nie przeszkodą, ale jakby przestałyśmy ‘patrzeć w tym samym kierunku’.
M została m.in. instruktorem hatha jogi. To niejako spowodowało, że zaczęłam się interesować, czy to tylko ćwiczenia, czy można praktykować tylko dla sportu, czy ma to jakiś inny wpływ na ludzi, czy ludzie Zachodu wpisują się w to ‘coś’, czy można to łączyć z chrześcijaństwem. I dlaczego ona w czasie praktykowania jogi uzyskała zdolności uzdrawiania i telepatii? To raczej z troski o nią wypływało, bo sama jogą się nie interesowałam, wolę rower, basen, capoierę.
Więc jaki wpływ joga może mieć na ludzi, którzy traktują ja tylko dla sportu?
Szukając wiadomości na ten temat natknęłam się na artykuł o. Verlinde.
Pisze on: ‘wszelkie ćwiczenia jogi - jakkolwiek niewinnie by wyglądały - mają na celu jedno i tylko jedno: odblokować kundalini, aby zaczęło „iść w górę".
Rozmawiając o tym z pewnym guru w Indiach, zapytałem go:
„Co sądzicie o jodze praktykowanej na Zachodzie, niby w celu odprężenia się?”
Zaczął się śmiać i powiedział:
„Niech ćwiczą. Kundalini odblokuje się, nawet gdyby wszystko robili tylko dla zrelaksowania się.”
W jego przekonaniu odblokowanie się kundalini uchodzi oczywiście za coś dobrego. Skutek więc pojawi się. Będzie trwały. Może podejście będzie dłuższe, ale skutek pozostanie’.
A moje własne pomysły dotyczące tego tematu, dotyczą analogii do badań psychologicznych. Skoro pozycje ciała, mimika twarzy – generują emocje (Ekman). Czyli ciało działa na emocje. To pozycje jogi (opracowywane przez tyle lat przez znających się ‘na rzeczy’ indyjskich mistrzów) mogą przecież wpływać na duchowość? Skoro człowiek to byt cielesno-psychiczno-duchowy.
Ja nie mieszam w tym kociołku. Chociaż mam dużą potrzebę wrażeń i różnorodności, to coś mi podpowiada, że w duchowości lepiej zachować zasadę prostoty i elegancji, jak Coco Chanel w modzie.
Co jakiś czas intensywnie powracają do mnie myśli o mojej przyjaciółce z dawnych lat. Najlepszej. Takiej przyjaźni wyłącznej, jaką mogą stworzyć dorastające dziewczyny. Z paru powodów przyjaźń ta się skończyła i przez wiele lat nie mogłam tego odżałować. A może się nie skończyła? Życie pokaże.
W każdym razie nigdy nie miałam potrzeby mieszać w duchowości w celu poszukiwania spokoju, szczęścia i radości. M natomiast mieszała w tym kociołku próbując różnych dróg orientalnych, dodając przypraw dość pikantnych i niezrozumiałych dla mnie. Parę lat później pokłóciłyśmy się o duszę. Moja najdziwniejsza kłótnia... Po powrocie z zajęć, o nazwie regresing M uznała, że dusza wędruje i każdy może zobaczyć siebie w innym wcieleniu. Natomiast ja mając wiedzę jedynie ze studiów nt. poglądów św. Tomasza i Augustyna przypomniałam sobie, że ci panowie napisali, że dusza jest jednostkowa – przypisana do konkretnego ciała. M się to nie spodobało i powiedziała, że powinnam zacząć myśleć samodzielnie, a nie kierować się czyimiś opiniami (mając na myśli Tomasza i Arystotelesa).
Różnice światopoglądowe stały się może nie przeszkodą, ale jakby przestałyśmy ‘patrzeć w tym samym kierunku’.
M została m.in. instruktorem hatha jogi. To niejako spowodowało, że zaczęłam się interesować, czy to tylko ćwiczenia, czy można praktykować tylko dla sportu, czy ma to jakiś inny wpływ na ludzi, czy ludzie Zachodu wpisują się w to ‘coś’, czy można to łączyć z chrześcijaństwem. I dlaczego ona w czasie praktykowania jogi uzyskała zdolności uzdrawiania i telepatii? To raczej z troski o nią wypływało, bo sama jogą się nie interesowałam, wolę rower, basen, capoierę.
Więc jaki wpływ joga może mieć na ludzi, którzy traktują ja tylko dla sportu?
Szukając wiadomości na ten temat natknęłam się na artykuł o. Verlinde.
Pisze on: ‘wszelkie ćwiczenia jogi - jakkolwiek niewinnie by wyglądały - mają na celu jedno i tylko jedno: odblokować kundalini, aby zaczęło „iść w górę".
Rozmawiając o tym z pewnym guru w Indiach, zapytałem go:
„Co sądzicie o jodze praktykowanej na Zachodzie, niby w celu odprężenia się?”
Zaczął się śmiać i powiedział:
„Niech ćwiczą. Kundalini odblokuje się, nawet gdyby wszystko robili tylko dla zrelaksowania się.”
W jego przekonaniu odblokowanie się kundalini uchodzi oczywiście za coś dobrego. Skutek więc pojawi się. Będzie trwały. Może podejście będzie dłuższe, ale skutek pozostanie’.
A moje własne pomysły dotyczące tego tematu, dotyczą analogii do badań psychologicznych. Skoro pozycje ciała, mimika twarzy – generują emocje (Ekman). Czyli ciało działa na emocje. To pozycje jogi (opracowywane przez tyle lat przez znających się ‘na rzeczy’ indyjskich mistrzów) mogą przecież wpływać na duchowość? Skoro człowiek to byt cielesno-psychiczno-duchowy.
Ja nie mieszam w tym kociołku. Chociaż mam dużą potrzebę wrażeń i różnorodności, to coś mi podpowiada, że w duchowości lepiej zachować zasadę prostoty i elegancji, jak Coco Chanel w modzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz