sobota, 13 września 2008

Znajomość jednego dnia

Spotkałam znajomą, właściwie z widzenia i paru luźnych rozmów, poprosiła o telefon... :) Ok. Zadzwoniła i spotkałyśmy się na zakupach... To osoba znana i rozpoznawalna, 'wyszła' z muzycznego programu TV, można powiedzieć 'gwiazda'. Parę godzin przegadałyśmy, tzn. głównie słuchałam, jak to często bywa, gdy druga osoba doświadcza problemów, świat show biznesu jest drapieżny i straszny, nie ma komu zaufać, ludzie nie wiedzą jak to wygląda od podszewki, czasem koncertów nie ma i nie starcza na krem za 300zł (to nie jest ironiczne), a że nie ma jak dowieść z domu 4 par kozaków, musi kupić nowe, tu na miejscu w Warszawie.
Ale na koniec foch jakiś ze strony dziewczyny, awantura wielka o to, co powiedziałam i 'cześć'. I wiem, że już nie chcę się z nią spotkać, a pożyczonej kasy (pewnie na część kremu pójdzie) też już nie odzyskam...Ja cię kręcę, masakra jakaś, wkurzyłam się niemożebnie.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

A kto to był?? :)